Seks tantryczny

Jest duchowym i cielesnym zespoleniem ludzi. I choć tantra wywodzi się z Indii i liczy sobie już kilka tysięcy lat, to jej praktyki stosowane są coraz częściej i chętniej przez współczesnych ludzi Zachodu. Na przekór swobodzie seksualnych obyczajów i w opozycji do komercjalizacji, materializmu i goniącego bez wytchnienia świata.


Na początku zaznaczmy jedno: seks tantryczny jest dla ludzi, którzy darzą się miłością. Nie można go uprawiać przy braku uczuć do partnera, nie jest też jedną z technik seksualnych. Nie obiecuje również natychmiastowych rezultatów, a jego cel skierowany jest na wytworzenie takiej energii, która buduje harmonię, intymność i prowadzi do rozkoszy.

W tantrze nie może być mowy o wstydzie, nieufności, zahamowaniach. Jej podstawą jest szczerość, bliskość i bardzo dobra komunikacja między partnerami. Wbrew obiegowym opiniom kochankowie nie muszą być joginami, choć medytacja wzmacnia przeżywanie tantrycznych uniesień. Najważniejsze są tu jednak potrzeba połączenia się na największym poziomie emocjonalno-seksualnym oraz brak pośpiechu w dochodzeniu do spełnienia. W miłości tej główny nacisk (choć słowo to wydaje się najmniej właściwe, bo niesie za sobą pewien przymus) kładzie się nie na orgazm, lecz na wymianę wzajemnej energii. Tu nie ma konkretnego początku i takiego samego końca. Seks ma łączyć, cieszyć i uwalniać od negatywnych emocji.


Powoli i z miłością

Jak tego dokonać? Po pierwsze nigdzie się nie spieszyć. Delektować się obecnością swoją i partnera. Patrzeć na niego, dotykać go i czerpać radość i przyjemność z kontaktu. Decydując się na tę formę intymności, zostawmy za sobą wszelkie wspomnienia starć, spięć, konfliktów. Tu właśnie bardzo przydaje się medytacja, dzięki której jesteśmy w stanie zapomnieć o wszechobecnym sygnałach z zewnątrz, a skupić się na własnym „ja”.

Doświadczajmy bliskości z partnerem. Chłońmy jego zapach i smak, odbierajmy bodźce płynące z dotyku, kołyszmy się we wspólnym rytmie i patrzmy sobie w oczy. Kontakt wzrokowy jest tu niezwykle ważny. Zwracajmy też uwagę na oddech. Powinien być spokojny i zharmonizowany z oddechem partnera. To wyzwala prawdziwą jedność.


Moc pocałunków

Nie ma tantry bez pocałunków. Dotykajmy się ustami jak najwięcej, ale tak, by pocałunek nie był środkiem do celu, ale celem samym w sobie. Długie, powolne zbliżenia wzmacniają poczucie bliskości i dodatkowo przedłużają orgazm, intensyfikując go.

Pieszczoty kobiecego ciała niech będą jak najmocniej ukierunkowane na jej potrzeby. Stymulacja łechtaczki, odnalezienie i pobudzanie punktu G, zwanego w tantrze świętym miejscem to zadania zarówno samej kobiety, jak i jej partnera. W tantrze nie ma miejsca na wstyd i wszystko, co robimy w pojedynkę, możemy włączyć w kontakt z partnerem.

Wykorzystujmy naszą fantazję, pragnienia, potrzeby, aby dostarczyć rozkoszy sobie i temu, kogo kochamy. Nie ma tu miejsca na egoizm ani na poświęcenie.

Pary, które doświadczają miłości tantrycznej, mówią, że dostarcza im ona bardzo silnych przeżyć, nieporównywalnych do seksu, który opiera się tylko na, najdoskonalszych nawet, technikach. To coś więcej – moment, przyrównywany do wieczności - w którym łączymy umysł, duszę i ciało.



Magda Wieteska
Darmowe strony internetowe dla każdego